Wolność, po co nam wolność?

Wolność. Po co nam wolność, mamy przecież pełne miseczki.

Wolność. Po co nam wolność, mamy przecież budki i piłeczki.

Wolność. Po co nam wolność, mamy przecież gdzie spać i co jeść.

Wolność. Po co nam wolność, możemy przecież na siankach się gnieść.

Maszerujmy łapa w łapę ku słońcu w lesie zielonym

Tam jest radość, cisza, spokój niczym niezmącony

Wolność. Po co nam wolność, przecież ludzie do nas przychodzą.

Wolność. Po co nam wolność, przecież głaszczą po grzbiecie czy pod brodą.

Wolność. Po co nam wolność, przecież ciepło jest tu nam.

Wolność. Po co nam wolność, tak żyjemy tu od lat.

Maszerujmy łapa w łapę ku słońcu świata naszego

Nim będziemy znów zza krat wyglądać dwunożnego…

To słowo – wolność – przewija się od kilku dni wszędzie, a dziś to już całkiem będzie go pełno. Ja wiem, że nijak jednego do drugiego porównać się nie da i nie zamierzam, bo może i psem jestem, ale powagę sytuacji to ja wyczuć umiem. Na przykład jak pobuszuję w koszu na śmieci, to jeszcze pół biedy, ale jak zjem jedyną kanapeczkę, którą ktoś sobie przyniósł na cały dzień, to już doskonale wiem, żem przesadziła. Na krótko to zapamiętam, ale jednak.

Ten tekst bardzo powyżej, to mi wyszedł tak palar… pafarlazu… eee… jak to szło, gdzieś tu miałam zapisane… p a r a f r a z u j ą c   tekst nie mój oczywiście, ale takich o wiele bardziej zdolnych dwunożnych. Wprawne oko zauważyło, że musiałam tam użyć takiego może niezrozumiałego dla większości wyrazu, a mianowicie: „ludzie”. Otóż to oznacza dwunożnych, a musiałam akurat napisać inaczej, bo wiecie, rytm, sylaby i w ogóle…

I tak mi wyszło z sarkazmem…. trudne słowo, ale nocami ze Stańką czytujemy słownik, żeby niespecjalnie odstawać od innych blogerów.

W każdym razie… tak mi to wyszło, bo chyba tak myślą niektórzy, którzy sobie nas biorą na chwilę, a potem „właściwie to żartowałem, idź sobie”.

Właściwie to szczęście, że trafiamy do takich schronisk, jak to nasze, gdzie o nas dbają, leczą, podstawiają pod nosy rożne pachnące dobra, miziają i czeszą, ale… to w sumie przykre, że wciąż wielu myśli, że w schronisku mamy wszystko, więc nie trzeba nas przygarniać ani nam pomagać…

Jakie my rozrywki mamy poza obserwacją listków spadających jesienią albo śniegu na zimę, o ile w ogóle jest, albo wiosną oglądania, czy ten kwiatek to już kwitnie, co rośnie tam daleko, ale stąd go widać trochę, jak na budę wejdę… A latem odskrobywanie na budzie, czy dziś jest gorąco, niemożliwie gorąco, obrzydliwie gorąco, czy też może tak bardzo, że powieki się sklejają, a uszy topią po przytknięciu do krat. Rozrywki superowe wręcz!

A mało to razy ktoś mówił, że adoptuje kogoś z nas i zamknie w kojcu, bo przecież mamy szczekać, a w nocy wypuści i samemu się będzie biegać, a rano znów do kojca i tak w kółko? Czym to życie będzie się różnić od tego teraz… Spacery co kilka dni w zamian za samotne łażenie wzdłuż płotu w te i nazad. Chyba nie muszę pisać, co jest fajniejsze…

Lubisz tę swoją wolność, a my czasami jeszcze nie wiemy, co to takiego, bo całe życie spędziliśmy na łańcuchu, ale kiedy wyjdziemy na wybieg, kiedy nasi nas na spacer wezmą z linką, kiedy poczujemy, że chociaż te kilkanaście, kilkadziesiąt kroków możemy przebiec po prostu przed siebie i nic nas nie szarpnie, kiedy czujemy ten wiatr w uszach, rozwiewa nam fafle i paszcza się sama otwiera, w zębach świszcze, jest tak… ACH! Bo to mało razy słyszałam, jak ktoś na wiacie opowiadał, że dreptał, dreptał, i dreptał coraz szybciej i obok niego psiolontariusz i coraz szybciej i ŁOOO! Tak można! Chociaż chwila tej beztroski, chociaż pół godziny zapomnienia, że pozostała część dnia i pewnie kilka kolejnych będzie już taka… zakratowana…

Sierściuchy lepiej nie mają. W zady im nie wieje, ale te z klatek, to Wam powiem, że one wolność to czasami widziały ohoohoooooo, jak dawno temu!

Pewnie, że nasi do nich przychodzą, pewnie, że są kociolontariusze, ale nie ogarną wszystkich na raz, tylko po kolei wygłaskują, ale to ciągle ta sama podłoga, to samo okno widoczne z daleka… Kocyk, żwirkownia, piłeczka, widok na drzwi, szafę, okno. Cały świat czasami na długie miesiące… Kto ma szczęście i pozalicza wszystkie szczepienia i pozdaje wszystkie testy, i nie jest sierściuchowym wredotą do innych czterołapów, to idzie na kociarnię, gdzie tej wolności jest więcej, ale reszta…

Te pełne miseczki, kocyki miętkie, sianko, to nie wszystko, wiesz? Wolność to wybór – czy pójdziemy w tę czy inną stronę na spacerze, czy położymy się na tej kanapie, czy może na fotelu, może kocyk jednak; czy podsuniemy łeb pod lewą rękę czy może prawą, albo wyłożymy się na czytanej właśnie książce, a może nie, a może na zabawę mamy chęć i byś się pobawił jednak, może to, może tamto….

Nasz wybór to decyzja, czy dziś zaczniemy chodzić po kojcu od tej strony do tamtej czy może od tamtej do tej, czy dziś spróbujemy robić maślane oczy, a może jednak nie mamy humoru i poszczekamy na nieznajomych, czy może to będzie dzień miałczący czy mruczący… Tyle naszej wolności…

Doceń tę wolność, co to rocznicę jakąś ważną podobno teraz obchodzisz i obiecaj, że podumasz, czy może nie chcesz pomóc nam się nią pocieszyć chociaż trochę też. Nawet, jak nie możesz nas zabrać na zawsze-zawsze z jakiegoś powodu (chociaż obiecujemy być grzeczni i pamiętaj, że naprawdę wolimy czekać na Ciebie, zanim z pracy nie wrócisz niż w nieskończoność wgapiać się w kraty…), to chociaż daj nam się pocieszyć w lesie czy poza klatką (na spacer sierściucha nie weźmiesz…). Im więcej Was z nami jest, tym więcej mamy radości i chęci do życia, bo te miseczki, kocyki, pełna miska kulek (choćby nie wiem, jak bardzo były dobre), nigdy nie zastąpią nam tego czasu z dwunożnymi…

Pamiętaj, że zawsze czekamy na Twoją pomoc, wypatrujemy, wyciągamy ryjki, nasłuchujemy…

…chcemy żyć…


Tekst oryginalny został napisany przez Kazimierza Staszewskiego, ale zdaje się, że jednak większość dwunożnych mówi na niego po prostu Kazik i podobno każdy od razu wie, o kogo chodzi, jak się tak powie! Jaaa… wyobrażacie sobie….? Jak by to było, że ktoś gdzieś mówi, że coś napisała Mitka i od razu każdy „aaa, to znam”. Ooojaaa……..

Napisz kilka słów! (...albo więcej!)