Za dobrzy są!

Ze dwa dni temu był dzień kolejny ważny. Dzień Dobroci Dla Zwierząt. Czy coś, jakoś tak. Wszystko fajnie, ale ci nasi to chyba przesadzają, wiecie?? A co najgorsze, te zwierzaki to wykorzystują bezczelnie! Patrzcie tylko…

Wypuść sierściucha z klatki, to zaraz zacznie rozrabiać! To akurat u Tabletkowych:

Tam to mi nie przeszkadza, mnie tam nie ma… Ale co dopiero u nas się dzieje! Na co ja jestem narażona!

Jedne nie pozwalają wypełniać papierków…

Albo w ogóle nic nie pozwalają, bo tylko WEŹ MNIE TERAZ MIZIAJ:

Albo trzeba pilnować dzieciucha, żeby nie zleciał, bo przecież to nie myśli nic a nic…

Potem już całkiem niczym nie można się zająć, bo hrabia zaśnie i ręka zajęta…

A spróbuj obudzić i odstawić! Nasi nie bardzo wiedzą, jak. Sumienie nie pozwala, czy coś…

Że niby te sierściuchy takie urocze??

Ale że z której strony…

Nie martwcie się! Żyją! Tylko takie dzieciaki to muszą dużo spać…

….bo wiecie, że ciągle przyjeżdżają te puchate kulki….

Nie zawsze mają tyle miejsca w pudle, co ta trójka z góry. Czasami bywa i tak:

I to wszystko ląduje w MOIM biurze i się szarogęsi!

Pracować nasi nie mogą!

Jeszcze jeden z drugim ma czelność patrzeć z wyrzutem:

…i nie powiem, co jeszcze wykładają na te biurka….

Myślicie, że tylko sierściuchy tak wykorzystują dobroć? A skąd!

Ta starsza psiolaska przyjechała do nas jakiś czas temu i zaraz wpakowała się na fotel.

…a potem… Patrzcie tylko, jak na bezczelnego!

Dobrze, że zaraz została odebrana przez swojego dwunożnego.

Albo inne zwierza na kolana włażą i jeszcze się krzywią przy tym, że niby twardo czy coś…

Ostatnio też taka poduszka do nas trafiła:

Chodząca w dodatku! Sunęło to po biurowej podłodze jakby w powietrzu (bo nic a nic nie było widać girek) wte i wewte, nasi się zachwycali… …jakby było czym!

W końcu jak to podnieśli, to wyszło, że to jakiś rodzaj psiałpiatki chyba. Patrzcie, jaki twarzopysk:

Co za brzyd….eee….oryginalny zwierz…. No ale dajcie spokój, ile tej dobroci, nasi to już chyba przesadzają… Ciągle jak nie na biurkach, to na kolanach trzymają kolejne przyjezdne bezdomniaki.

A przecież można całkiem kurturalnie, z gracją, wdziękiem i w ogóle. Uwaga, prezentuję we własnej psiosobie, jak można dostojnie wyglądać w biurze NIE PRZESZKADZAJĄC (zbytnio) biurownikom:   

Od czasu do czasu zamieniamy się rozdawaniem dobra i wtedy to ja ich obdarowuję możliwością obcowania z największym urokiem, jakie po ziemi stąpa, dzięki czemu nabierają sił do dalszej pracy:      

Także wiecie, dzień dobroci dla czterołapów obchodzony jest raz w roku zaledwie, ale w schroniskach, gdzie są nasi (a są takie dwa), dobro nie wyprowadza się ani na chwilę z murów. ….tylko w biurze mogłoby się nie rozciągać na pozwalanie na rozkładanie się na kolanach, biurkach i parapetach, bo ja nie wiem, co to za porządki są, ale już się nie odzywam (za głośno), niech już będzie tak. Lepiej w tę stronę.

Nawet nie pytam, jak tam u Was to wygląda, czy też dobro jest codziennie, czy tylko na początek jesieni, i czy się rozwleka bardziej niż tylko do pogłaskania raz w tygodniu, bo przecież Czytaciele są najbardziej zwierzolubnymi zwierzolubami pod słońcem!

2 komentarze

  1. A u nas w ten dzień była pierwsza rocznica pobytu Sigi w naszym domu, jest cudownie a będzie jeszcze lepiej, niedługo przeprowadzka do domu z ogródkiem Pozdrawiamy Misia Wiola i Siga

  2. 💙💚💙💚💚💚💚💚💙💙☘💙💚💗

Napisz kilka słów! (...albo więcej!)